piątek, 11 listopada 2016

Edukacja

Wielkimi krokami zbliża się to co nieuniknione: SZKOŁA!
Robimy co się da aby się do niej przygotować. Albo raczej tyle ile ja daję radę, bo więcej już nie daję... Posłuszeństwa odmawia mi ciało i psychika też.
Jagoda ma problemy ze skupieniem. Proste czynności wydłużają się do niekończących się powtórzeń. Proste polecenia, pytania to dla niej jak test na inteligencję.  

Ale cóż, zęby zaciskam i "cieszę się" że jest jak jest. I nie będę udawać, że jestem taka dzielna i odważna matka! Bo nie jestem. Czasem ryczę w poduszkę. I to głośno. Oj, jak ja potrafię ryczeć głośno. Ostatnio to nawet sama się ździwiłam, że tak potrafię. Sąsiedzi chyba słyszeli...



Ale dobrze, że jest On. Spotkałam się z Nim właśnie na godzinę "fejs tu Fejs" i jak nowo narodzona jestem. No może nie "fejs tu Fejs" bo jeszcze był ksiądz (ale za kratkami, to się nie liczy). I jeszcze anioła przysłał w postaci Kasi i perspektywa się zmieniła.


Więc zaczynam jeszcze raz:

Wielkimi krokami zbliża się to co nieuniknione: SZKOŁA!
Robimy co się da, aby się do niej przygotować. Jagoda szybko się zniechęca, ale widać takie są jej możliwości na dziś. 

Czasem nawet jest śmiesznie, gdy pani A cierpliwie pyta:
- Jagódka, jaką mamy dziś pogodę?
- Wtorek - odpowiada "rezolutnie".
A ja parskam, prycham z fotela... (zawsze siedzę w gabinecie u logopedy), no bo co? płakać mam?



4 komentarze:

  1. Pozdrawiam i przesyłam swoją siłę! i dobre myśli! :) dasz radę, wierzę w to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana! Zabieram więc co dajesz: i myśli i siłę :) pozdrawiam Was!!!

      Usuń
  2. Z tą pogodą to by się sam Monty Python nie powstydził.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, ciekawe, że właśnie miałam do nich nawiązać w tym poście tylko czasu brakło :)

      Usuń